(Nie)taki straszny musical, jak go opisują - La la Land

21:56


35 centymetrów, 3,9kg. Wykonany z tzw. "britannium", czyli stopu cyny, miedzy i antymonu. 24 kategorie i jedyna taka gala w roku - Oscary, bo o nich mowa, zostaną rozdane już 26 lutego. Nominowany w jedenastu kategoriach La La Land, zgarnia całą paletę pozytywnych recenzji. Jednych, zachęci do zobaczenia filmu Emma Stone, innych, gatunek. A mnie... No cóż nie da się ukryć, że zobaczyłam La La Land z jednego, konkretnego powodu. Brzmi on: Rayan Gosling. 

To była dość spontaniczna decyzja. Siedziałam z Karoliną, pijąc piernikową kawę, była godzina 13:45. Nasza rozmowa zboczyła na tor obejrzanych filmów i okazało się, że Karolina seans La La Land ma za sobą. Ze słowami "idź koniecznie i napisz mi co myślisz o końcówce", zostałam wysłana w stronę kina. Film zaczynał się o 14. 
Wiecie... Musical jest szczególnym gatunkiem filmowym. Jedni go kochaj, inni nienawidzą. Bądźmy szczerzy - śpiewanie piosenek przez pół filmu nie jest łatwe w odbiorze. Oglądając takie sceny w domu, najczęściej je przewijam. Kiedy na samym początku zaczęli śpiewać i tańczyć, w korku jak na Zakopiance, pomyślałam o tych wszystkich biednych mężczyznach, którzy zostaną wyciągnięci na ten film przez swoją kobietę. Chociaż znane są również przypadki panów, którym film się podobał ;) Dalej... Dalej było tylko lepiej ;) Obiecuję, nie śpiewają spektakularnie dużo. Płatki róż nie sypią się z nieba przez cały seans, a pastelowe kolory przewijają się w - dosłownie - kilku scenach. Za to cały film przetkany jest wspaniałą muzyką, i jak dla mnie, ciekawym spojrzeniem na spełnianie marzeń. 


Mamy oto Sebastiana (och Rayan...), który jest muzykiem jazzowym. Jego marzeniem jest mieć swój klub, w którym będzie grany prawdziwy jazz. Jest i Mia (wzdycha po raz drugi - Emma Stone), która będąc kelnerką, biega na wszystkie przesłuchania i marzy o zostaniu aktorką. Film został podzielony na cztery części: zima, wiosna, lato i jesień. Na początku para głównych bohaterów wpada na siebie przy okazji różnych imprez. Później jest równie kolorowo - możemy oglądać jak rodzi się między nimi uczucie. W dalszej części, reżyser, odszedł od utartego schematu bezpretensjonalnego musicalu i finalnie pozostawił widza z pytaniem: czy warto? Lub alternatywnie: co by było gdyby...?



I teraz pojawia się chwila na refleksję: co zrobić w momencie, kiedy płatki róż przestają sypać się z nieba i nadchodzi tzw. rzeczywistość? Kiedy każda ze stron dopinguje drugą, która właśnie spełnia swoje marzenie? Na te pytania odpowiadają: delikatna Emma Stone oraz czarujący Rayan Gosling. Wszystko w scenerii pięknych ujęć Los Angeles. Samo kręcenie La La Land zajęło osiem tygodni. Nie znajdziecie tutaj skomplikowanych portretów psychologicznych głównych bohaterów i rozwiązania istotnych problemów społecznych. Film pokazuje, jak ciężka praca i rozczarowanie idą w parze z sukcesem. Dla jednych będzie to film o marzycielach, dla mnie, to film o drugiej stronie ich spełniania. To pokazanie tego, co dzieje się w trakcie. Jak wygląda związek, kiedy jedna ze stron, została porwana w wir pracy, a druga dopiero pracuje nad swoim sukcesem. Do tego dochodzą wybory, przed którymi stoją główni bohaterowie - i już. Kolejny film, który pozostawił mnie z refleksją po wyjściu z kina. Długo nie mogłam się otrząsnąć po finałowej scenie. Jestem ciekawa, jak Wasze wrażenia! Widzieliście?


zdjęcia: materiały prasowe

You Might Also Like

1 komentarze

  1. Kurczę,a mnie w ogóle nie ciągnie do obejrzenia tego filmu/musicalu... Ostatnio siedzę z nosem w książkach, ewentualnie pożeram serialowego Sherlocka (w końcu)! Może za jakiś czas się zdecyduję na La La Land

    OdpowiedzUsuń

Popular Posts

Subscribe